niedziela, 16 lutego 2014

1

Wieczorem wróciłam do domu. Po tym męczącym dniu pełnym wrażeń miałam dość wszystkiego. Miałam tylko nadzieję, że ojciec jest sam bez tych jego koleżków. Niestety...Byli u nas już od rana. Bez żadnego słowa wbiegłam do pokoju, usiadłam na łóżku i wyciągając mała żyletkę zaczęłam robić kolejne, nowe kreski na moim ciele. Nie odczuwałam już bólu, a wręcz przeciwnie. Odczuwałam ulgę. Pamiętam, że zawsze zakrywałam te blizny pod grubymi, wełnianymi swetrami czy luźnymi bliznami. Teraz trochę mnie to śmieszy, bo przecież ludzi nie powinno obchodzić moje życie i nie powinni patrzeć czy mam pocięte ręce, zakrwawione uda czy podkrążone oczy. Kiedy zrobiłam ostatnią kreskę na ciele i odłożyłam żyletkę na swoje miejsce włączyłam laptopa. Na przeglądaniu różnych portali spędziłam trzy godziny. Poczułam, że robię się senna, więc szybko poszłam wziąć prysznic i położyłam się spać. We wtorek rano wstałam dość wcześniej, więc szybko się ubrałam i wyszłam trochę pobiegać. Przebiegłam nie więcej niż trzy kilometry i zdyszana wróciłam do domu. Była 6:45, więc miałam jeszcze dużo czasu. Weszłam do łazienki i wzięłam rozluźniający prysznic.Wyszłam, ubrałam się i biorą plecak wyszłam z domu. W drodze do szkoły wstąpiłam jeszcze do osiedlowego sklepu po coś do picia. Wolnym krokiem szłam przez park, którym jeszcze rano biegałam. Słuchając muzyki i myśląc o wszystkim co mnie w życiu spotkało, taki stan lubiłam. Wchodząc do szkoły aż mnie zamurowało. Przed budynkiem karetka, a w holu pełno funkcjonariuszy policji i lekarz. Gdy zapytałam kolegi z klasy co się stało powiedział, że ktoś się pobił. Wiedziałam, że kłamał. Zwykła bójka dwóch napalonych nastolatków nie skończyłaby się policją i karetką. Próbowałam dowiedzieć się co w tej szkole się działo, gdy mnie nie było, ale wszyscy milczeli. Moja wychowawczyni siedziała w klasie do chemii i zakrywając rękami twarz płakała, a przy niej siedział jakiś młody policjant. Wypytywał ją o jakąś dziewczynę z mojej klasy, chłopaka z humanistycznej i nauczyciela wychowania fizycznego. Mimo, że wydawało się to dziwne to wszystko zaczęło się jakoś trzymać kupy. Po chwili zobaczyłam w dali mojego wuefistę, którego prowadziło kilku policjantów, a w tle usłyszałam płacz Magdy- tej dziewczyny z mojej klasy. Zaczęłam składać fakty i...BINGO! Złapali ich. Od początku roku chodziła plotka, że niby są razem, że kilka razy mu obciągnęła i dlatego ma teraz same szóstki. W sumie to miałam na to wyjebane, ich życia, ale nadal nie rozumiałam co wspólnego miał z tym ten chłopak z humanistycznej! Hmm...zaraz, zaraz! Przecież to syn mojej wychowawczyni, ona teraz płacze, ich przyłapano, ale...dalej nic się nie klei. Wreszcie usłyszałam jak ktoś opowiadał o całej sytuacji. Okazało się, że samego rana syn mojej pani wszedł na salę, by poukładać piłki czy coś takiego, bo zaraz jego klasa miała zaczynać lekcje. Gdy chciała wziąć koszyk na piłki z pomieszczenia usłyszał dziwne odgłosy, gdy otworzył drzwi zobaczył Magdę leżącą pod wuefistą. Wyciągnął telefon i zaczął to filmować, chciał ich szantażować, ale 'partner' Magdy mocno się wkurwił i biorą kij do hokej uderzył chłopaka raz w głowę, a tamten upadł na ziemię. Oboje się wystraszyli i uciekli z miejsca zdarzenia, ale pech chciał, że akurat dyrektor tam szedł. Szybko wezwał pogotowie i policję. Gdy karetka przyjechała, stwierdzili tylko akt zgonu. Teraz wszystko zaczęło trzymać się siebie. O dwunastej padła decyzja, że przez najbliższe dwa dni w szkole nie będą odbywały się żadne lekcje! Wyszłam ze szkoły i chciałam iść do domu, ale zaczepił mnie jakiś dziwny chłopak. Zapytał o drogę do najbliższego sklepu. Wytłumaczyłam mu drogę i odeszłam. Myślałam, że mnie rozniesie! Weszłam do domu, a na progu jakieś butelki po alkoholu, paczki po wypalonych fajkach, pudełka po pizzy i ten smród unoszącego się dymu. Myślałam, że zwymiotuję! Weszłam na górę i pakując do plecaka najpotrzebniejsze ciuchy wyszłam z domu. Wsiadłam w autobus do babci i pojechałam. Oczywiście nie obyło się bez mnóstwa pytań, ale w końcu zrozumiała, że nie mogę tak dalej żyć. Postanowiła, że pojedzie porozmawiać z ojcem, dać mu ostatnią szansę, chciałam, żeby się zmienił, płakałam jak małe dziecko. Ciotki czule mnie objęły i zrobiły gorącą herbatę. Babcia rozścieliła mi łóżko w pokoju gościnnym. Położyłam się kilka minut po dwudziestej, chciałam zasnąć jak najszybciej, zapomnieć o tym całym beznadziejnym świecie, o tacie...Zasnęłam otulona ciepłem dochodzącym z kominka, pod ciepłym kocem i z niewymazaną pamięcią. Wstałam rano i od razu dobiegł mnie zapach świeżo parzonej kawy. Wstałam z łóżka, odsłoniłam żaluzje i zachwycałam się pięknym Słońcem. Zeszłam do kuchni, w której już dawno krzątała się ciocia, najmłodsza siostra taty. Przywitała mnie i poprosiła, żebym usiadła do stołu. Po chwili miałam przed nosem dwa dość sporych rozmiarów naleśniki po brzegi wypełnione Nutellą. Zjadłam jednego i odeszłam od stołu. Pobiegłam do swojego pokoju po tabletki i zażyłam w pośpiechu dwie białe, duże pastylki popijając wodą stojącą na szafce przy łóżku. Gdy ciocia weszła do pokoju udałam, że wszystko jest w porządku. W sumie to było ok, a tabletki biorę, bo mam tą fobię, że mogę być gruba. Nie chcę wyglądać jak kiedyś, gdy w podstawówce ważyłam dziewięćdziesiąt trzy kilo, każdy się ze mnie śmiał i byłam tylko obiektem kpin. Od tamtej pory mam cholerną fobię na swoim punkcie. Boję się za dużo zjeść, bo boję się przytyć. Każdy kilogram w górę jest dla mnie jak cios w poniżej pasa. Staję na wagę i widzę to czterdzieści dwa kilo w trzeciej klasie gimnazjum. Koszmar! Powiedziałam cioci jakie tabletki biorę. Wydusiła tylko, że jestem piękna i nie potrzebne mi żadne leki. Dlaczego nie potrafiłam w to wierzyć?

''Na tamtym świecie będzie nam lepiej, tu ktoś nas okłamał!''

1 komentarz:

  1. Hej, chciałabym zaprosić Cię na opowiadanie z Piotrkiem Nowakowskim! :) zapraszam serdecznie, pozdrawiam :)
    http://morethanpassionmorethanvolleyball.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń